Kategoria: Opowiadania
Jak już pewnie zdążyliście zauważyć, właśnie dodałem kolejny rozdział, piąty, opowiadania „Raport tendencji”. Być może krótki, ale niezwykle ważny dla późniejszych wypadków, gdyż mają w jego trakcie wydarzenia, które później będą odgrywać niebagatelną rolę. Dlatego warto chyba poczytać uważnie 🙂
Przygotowania do naszego spotkania idą już pełną parą i na wielu frontach posuwają się mocno do przodu. Postaramy się bowiem dla Was przygotować kilka atrakcji, które pozwolą Wam na małą podróż w czasie. Będzie też niewielki konkurs z nagrodami w postaci egzemplarzy „Gniewnego lata” z dedykacją autora. Oczywiście o wszystkich ważnych informacjach i danych będę Was informował tutaj na bieżąco. Dlatego odwiedzajcie tłumnie – tak jak dotychczas – moją stronę, bo zapowiada się interesująco.
W tym odcinku poszukiwań ciekawej historii dawnego Breslau zagłębimy się w rozrywce. Nie – możecie być spokojni, nie będę śpiewał. Nie będę też niczego recytował. Mogłoby to niejednego z Was zaboleć 🙂
Dzisiejsza opowieść zaczęła się od pewnego błędu słownego jaki popełniałem od dawna nie mając o nim pojęcia. W różnych „wędrówkach” po dawnym Wrocławiu natrafiałem na obiekty, których nazwę wymawiałem jako „establiszments”. Proszę się nie przerażać, to zapis udający zapis fonetyczny, mający przybliżyć o co mi idzie. Nie wiem dlaczego niepotrzebnie po pierwszej literce E dodawałem literkę S. To błąd, który dopiero całkiem niedawno wyeliminowałem przyglądając się w końcu oznaczeniom na mapie. Być może sugerowałem się wymową polskiego słówka „establishment” które według Słownika Języka Polskiego oznacza co następuje: osoby, instytucje mające władzę w danym państwie, wywierające wpływ na życie publiczne, często oceniane negatywnie z powodu swojej niechęci do zmian; elita władzy.
Gdy zderzymy to ze znaczeniem słówka etablissment okaże się jak daleko byłem od prawdy posługując się błędną nazwą. Zacznijmy więc od wyjaśnienia co to słówko oznacza. Otóż w kontekście historycznym, w odniesieniu do przedwojennych Niemiec tą nazwą obdarzano obiekty rekreacyjne o otwartym (często ogrodowym) charakterze, zapewniające bardzo szeroki wachlarz rozrywek odwiedzającym. Tutaj warto zaznaczyć, że de facto nie ma do dzisiaj dokładnego, wyczerpującego temat we wszystkich aspektach, opracowania na temat takich obiektów zlokalizowanych na terenie Breslau. Bardzo dobra, ale koncentrująca się raczej na XIXw. praca doktorska pani Marzanny Jagiełło-Kołaczyk o tytule Wrocławskie établissments – historia i architektura to w zasadzie jedyny poważny materiał zajmujący się tym zagadnieniem. Oczywiście – korzystałem z niej na tyle ile było to możliwe. Ponieważ nie jestem zawodowcem, a tylko pasjonatem to moje rozważania na ten temat dobrze by było potraktować z pewną dozą niepewności, bo przecież mogę się mylić 🙂
Co kryło się pod tytułową nazwą z grubsza wyjaśniłem. Teraz przydałoby się kilka słów na temat proweniencji takich miejsc. Czytając pracę pani Marianny zdziwiłem się dlaczego aż tak daleko sięga wstecz do historii tego rodzaju obiektów. Po głębszym jednak zastanowieniu muszę jej przyznać w stu procentach rację bo wszystko układa się w spójną całość, którą spróbuję tu z grubsza przytoczyć.
Wrocław, do początku XIXw. był miastem warownym, otoczonym przez wznoszone latami fortyfikacje i dzieła obronne, które dzieliły go na dwa odrębne światy. Świat wewnętrzny ciasnego, brudnego, zabudowanego do niemal ostatniej parceli, centrum wypełniające ściśle obręb murów (w 1759r. wewnątrz murów były tylko dwie niezabudowane parcele!) oraz rozległego, luźno zabudowanego, wiejskimi w swym charakterze, rezydencjami czy budynkami. Taki podział w tkance miejskiej powodował, że gross mieszkańców, stłoczona na niewielkiej relatywnie przestrzeni odczuwała dramatyczne braki w dostępie do świeżego powietrza, przestrzeni spacerowych czy jakichkolwiek miejsc służących szeroko pojętej rekreacji. Trzeba bowiem wiedzieć, w owym czasie coraz popularniejsze stawały się spacery ku zdrowotności i różnego rodzaju „zabawy na świeżym powietrzu”. W efekcie przy popularnych trasach spacerowych powstawać zaczęły gospody i karczmy oferujące wycieczkowiczom pełen zakres usług gastronomicznych. Rzecz w tym, że na gastronomii nie zawsze wszyscy odwiedzający chcieli kończyć. Z czasem okazało się, że samym wyszynkiem piwa czy ciepłym posiłkiem nie można już walczyć z szeroką konkurencją o klienta. Więc należało go zachęcić do odwiedzin różnymi innymi atrakcjami. Tym sposobem właściciele zaczęli tworzyć wokół swoich przybytków także miejsca służące spędzaniu wolnego czasu – jak parki otwarte dla ogółu społeczeństwa, altany z ławkami i miejscami spożywania posiłków, huśtawki, strzelnice etc. Z czasem zaczęły pojawiać się coraz bardziej zaawansowane obiekty oferujące rozrywkę. Powstawały teatry letnie z promenadami i pergolami, ujeżdżalnie, kręgielnie, oranżerie itp.
W ten sposób ukształtowały się obiekty, z których wyewoluowały późniejsze etablissments. To oczywiście mocno uproszczony, telegraficzny skrót całego procesu, który trwał przez wiele lat i doprowadził do powstania i funkcjonowania wielu miejsc tego rodzaju. Jednakże ich cechą wspólną niezmiennie były dwa elementy: funkcja gastronomiczna oraz większy lub mniejszy ogród. Przy czym pojęcie „ogród” traktowane bywało dość dowolnie. Dla przykładu cytat z Wochenblätt des Architekten-Verein zu Berlin; 1867, nr 25 dający obraz tego jak czasem daleko było takim miejscom do naszego dzisiejszego wyobrażenia ogrodu:
Przestrzeń (…) z trzech stron otoczona ścianami ogniowymi sąsiednich budynków, pomalowanymi w kiczowate pejzaże…; a w jej środku trzy smętne akacje – to wystarcza aby nazwać takie miejsce „ogrodem” i aby berlińczycy poczuli, że mogą odetchnąć na łonie natury.
Przełomowym dla rozwoju takich obiektów było oblężenie, a w jego efekcie, zdobycie miasta przez wojska francuskie. W wyniku podpisanego w 1807r. porozumienia ze zdobywcami władze lokalne zadeklarowały chęć zburzenia fortyfikacji miejskich. Te ustalenia wprowadzono w czyn już 1808r. kiedy to rozpoczęto rozbiórkę wałów, szańców i bram oraz zwężenie i regulację fosy. W miejscu rozebranych umocnień, pod kierunkiem Johana Friedricha Knorra wytyczono pierwszy miejski park z prawdziwego zdarzenia. To był początek „wylewania” się miasta poza ścisły kordon murów miejskich. Wrocławianie tłumnie ruszyli za miasto. Na odpowiedź okolicznych karczmarzy i browarników nie trzeba było długo czekać.

To z ich inicjatywy w okolicy powstało wiele miejsc oferujących nie tylko posiłki i napitki, ale także miejsca do spędzania wolnego czasu, z naciskiem na atrakcje muzyczne i taniec. Pominiemy w tym miejscu cały, skomplikowany i długotrwały proces ewolucji ich funkcji oraz różnorodność typów. Pani Marianna w swojej pracy podaje dokładny podział typologiczny wrocławskich etablissments wraz z precyzyjnie zarysowaną historią i przyczynami ich powstania. Ja skoncentruję się jednak na dwóch najważniejszych. Głównie dlatego, że to one w większości dotrwały do lat 30-tych XXw. i takie obiekty mógł spotkać na swej drodze Wilhelm.
W pierwszym rzędzie krótko omówimy etablissments powstałe na bazie podmiejskich ogrodów, otwartych dla szerokiej publiczności, które z czasem przekształciły się w miejsca oferujące odwiedzającym bardzo wiele atrakcji, głównie na wolnym powietrzu, w cieniu drzew i otoczeniu przyrody. Te obiekty powstały poza obrębem dawnych murów miejskich. Do drugiej zaś grupy zaliczają się liczne obiekty powstałe najczęściej wewnątrz ścisłej, gęstej zabudowy miejskiej jako rozwinięcie istniejących wcześniej w tych miejscach obiektów gastronomicznych o nowe, rozrywkowo-taneczne funkcje. Dwa bodaj najważniejsze z nich przybliżę nieco oraz to w jaki sposób zmieniła się ich rola. To tylko przykład, bo établissment w Breslau było znacznie więcej. Jednakże, nie zawsze łatwo jest dziś jednoznacznie ocenić, który z wymienionych niżej obiektów funkcjonował do okresu kiedy po ulicach Breslau poruszał się Wilhelm. To z pewnością winno być jeszcze przedmiotem długich i wnikliwych badań, które kompleksowo prowadzone przeze mnie być nie mogą. Jedynie w zależności od potrzeb (związanych z powstawaniem kolejnych rozdziałów i odwiedzaniem przez Willego kolejnych miejsc) identyfikuję co się da. Mam jednak świadomość, że jest to działalność niewystarczająca gdyż wraz z upływem czasu obiektów tych ubywa i pamięć o nich się zaciera.
Co ciekawe, do dzisiaj pełni funkcję rozrywkową, a więc zgodną z pierwotnym przeznaczeniem jedynie jeden obiekt – jest to Etablissement Paula Scholtza, czyli dzisiejsze Centrum Sztuki IMPART. Szkoda, bo czy dzisiaj nie chciałoby się gdzieś pod miasto wybrać aby na łonie natury poleżakować pod drzewkiem sącząc chłodzące piwko?
Établissment bliżej nas, czyli kilka słów o kilku obiektach.
Jest oczywistym, że nie uda mi się tutaj zamieścić szczegółowych opisów każdego ze zidentyfikowanych obiektów tego typu. Przede wszystkim dlatego że do wielu opisów i szczegółów nie udało mi się na razie dotrzeć. Dlatego obecnie skoncentruję się na tych najważniejszych, najbardziej wtedy popularnych i najbardziej znanych. Zacznijmy od największego wrocławskiego etablissment, które w 1938r. znane już było pod oficjalną nazwą: Luna-Park.
Kiedyś, na samym początku mych zainteresowań związanych z dawnym Wrocławiem zastanawiałem się jaki sens miała budowa linii tramwajowej prowadzonej w ciągu dzisiejszej ulicy Na Grobli (Am Weidendamm), której wozy w dni robocze jeździły raz na godzinę. Dzisiaj obszar ten zdecydowanie nie pozwalałby na taką inwestycję ze względu na rentowność, ale przed wojną było to „zagłębie” ogrodowych etablissments.
Etablissement Bürgersäle – Luna Park
Wybudowany znacznym nakładem środków w końcówce XIXw. zlokalizowany pod numerem 65 Morgenau Straβe (ul. Rakowiecka), etablissment sala zamkowa, jak można by przetłumaczyć jego nazwę, zajmował łącznie około 5ha i był w stanie pomieścić ok. 10.000 gości jednocześnie z czego aż 6000 pod dachem. Główną część stanowił zespół dwóch pomieszczeń – Schlesier-Säle (sala śląska) – o powierzchni ok. 2100m² pełniącej rolę sali balowej, oraz mniejszej – ok. 800m² sali przeznaczonej głównie do koncertów i przedstawień teatralnych. Obie sale tworzyły budynek w kształcie litery L, do którego w początkach XXw. dobudowano pawilon o przeszklonych ścianach, po środku którego znajdował się okrągły, obrotowy parkiet do tańca będący jedną z największych i najbardziej rozpoznawalnych atrakcji. Któryś z ówczesnych mieszkańców miasta wspominał, że jedzie potańczyć auf einem Kreis – na kole, na okręgu. W jego osi ustawiono wielką figurę Chińczyka. Nieco dalej – połączona wąskim przejściem z ruchomym parkietem znajdowała się jeszcze jedna sala na planie dwunastokąta o powierzchni 812m² mieszcząca hipodrom.