Mini leksykon wozów bojowych – cz. 2

Kategoria: Artykuły historyczne

Intensywność pracy nad ostatnimi przygodami Wilhelma wyeksploatowały mnie z weny twórczej i kreatywności. Na całe szczęście ten czas powoli mija i zabieram się z zapałem do tworzenia kolejnych scen następnej części jego spraw do rozwiązania. Tym razem mocno zajrzymy w paszczę lwa czy raczej jakiejś brunatnej bestii. Liczę na to, że będzie ciekawie tym bardziej, że akcja powiązana będzie w sposób bezpośredni z pewnymi prawdziwymi wydarzeniami z lat 30-tych.

Na razie jednak ożywimy trochę zastaną sytuację na stronie. Na pierwszy ogień idzie dawno obiecana druga część leksykonu Karola, w której ja sam znalazłem sporo nowych informacji, a wydawało mi się, że na ten temat wiem już całkiem sporo. Zaskoczył mnie jednak i to bardzo pozytywnie, szczególnie swoją szczegółową wiedzą oraz bardzo rzeczowymi argumentami w wielu prowadzonych przez nas dyskusjach.

Później wrócę do tematu pociągu specjalnego Adolfa Hitlera. Będę musiał sprostować kilka podanych przeze mnie wcześniej danych gdyż dotarłem do kolejnych źródeł, pokażę też wiele nowych, niezwykle ciekawych materiałów. Sam się już nie mogę doczekać bo tekst już jest dla mnie niesamowity i muszę się pilnować, żeby nie zanudzić Was ilością informacji.

Mini leksykon wozów bojowych używanych w oddziałach pancernych Wehrmachtu – część druga [Karol Korona].

Dzisiaj zaprezentowana zostanie druga część leksykonu, która zawiera krótkie charakterystyki dział szturmowych, samobieżnych oraz niszczycieli czołgów. Jeśli chodzi o artylerię samobieżną, jej powstanie wynikało z założeń książki Achtung Panzer autorstwa generała pułkownika Guderiana. Podkreślał on potrzebę wsparcia dużych formacji pancernych pojazdami, które dzięki swojej mobilności mogłyby towarzyszyć czołgom w trakcie natarcia, dzięki opancerzeniu nie byłyby wrażliwe na ostrzał przeciwnika natomiast ich uzbrojenie byłoby skuteczniejsze przy wspieraniu czołgów oraz towarzyszącej im piechoty w pierwszej fazie natarcia (niszczenie wykrytych umocnień, ostrzał zaplecza przeciwnika itd.). Artyleria samobieżna miała jednak walczyć z „drugiej linii”, stąd pomysł wyprodukowania pojazdów (dział szturmowych), które mogłyby bezpośrednio wspierać piechotę – strzelając „na wprost”.

Ideę budowy dział szturmowych przypisuje się feldmarszałkowi Mansteinowi, co było pokłosiem doświadczeń okresu I Wojny Światowej. Oddajmy mu na moment głos:

„Pojąłem, że piechota potrzebuje broni wspierającej, która wykorzystując silny efekt ostrzału bezpośredniego, byłaby w stanie towarzyszyć czołówkom piechoty w strefie ogniowej, by natychmiast niszczyć ogniem bezpośrednim zlokalizowane stanowiska nieprzyjacielskich karabinów maszynowych. W 1918 roku próbowaliśmy rozwiązać ten problem przy użyciu tak zwanych baterii towarzyszących. Były to baterie lekkich armat o trakcji konnej, które w sposób zaskakujący dla przeciwnika miały niespodziewanie pojawiać się na pierwszej linii walk. (…) To z kolei doprowadziło mnie do wniosku, że powinniśmy te towarzyszące baterie zastąpić bateriami samobieżnych dział opancerzonych [dział szturmowych – przypis autora].

Warto w tym miejscu podkreślić, że pojazdy typu StuG III oraz IV świetnie sprawdzały się tak przy wspieraniu piechoty oraz jako niszczyciele czołgów. Skutkowało to (w późniejszym okresie wojny) szeregiem dyskusji wśród najwyższego dowództwa III Rzeszy nad sensownością dalszej produkcji czołgów. Oprócz wspomnianej już uniwersalności pojazdów tego typu, liczyły się jeszcze kwestie wydolności niemieckiej gospodarki nękanej przez alianckie lotnictwo – wyprodukowanie trzech Stugów III pochłaniało tyle samo czasu, materiałów i pieniędzy co montaż dwóch czołgów Panzer III. Cechą charakterystyczną niszczycieli czołgów jest brak obrotowej wieży. Dzięki zastosowaniu nieruchomego działa (wychylenie na boki w ograniczonym zakresie) udało się obniżyć sylwetkę całego wozu co nie jest bez znaczenia na polu bitwy. Jednakże naprowadzanie lufy na poruszający się cel wymagało manewrowania całym pojazdem. Podobną drogę rozwoju wybrali Rosjanie. Warto w tym miejscu przytoczyć jeszcze instrukcję zawartą w biuletynie Wehrmachtu Dowodzenie i użycie artylerii szturmowej:

„Działa samobieżne stanowią artylerię pancerną operującą na pierwszej linii frontu. Ich zadaniem jest bezpośrednie wspieranie nacierającej piechoty poprzez zwalczanie nieprzyjacielskich środków ogniowych. (…) Artyleria samobieżna wypełnia swoim ogniem lukę, jaka powstaje we wsparciu artyleryjskim, gdy po wstępnej nawale ogniowej baterii stacjonarnych nacierająca piechota zaczyna zdobywać teren, a artyleria polowa na skutek płynnej sytuacji nie jest w stanie szybko prowadzić precyzyjnego ognia. Stanowi to moment kryzysowy całego ataku.”

Tyle słowem wstępu, przyjrzyjmy się zatem poszczególnym konstrukcjom.

StuG III

Jak już wspomniałem, inicjatorem budowy dział szturmowych (w 1935) był feldmarszałek Erich von Manstein. Jednakże miał upłynąć rok zanim Inspektorat Artylerii ostatecznie określił wymogi jakie mają spełniać tego typu wozy bojowe (czerwiec 1936). Ustalono, że powinny być to pojazdy cechujące się niską sylwetką – do 2 metrów – oraz uzbrojone w działo minimum 75 mm, z którego można prowadzić ogień pośredni na odległość 6 km. Planowano przy tym wykorzystać podwozie czołgu Panzer III. Prace projektowe zlecono koncernowi Daimler – Benz AG. Pierwszą serię testową wypuszczono w 1937 roku i obejmowała ona 5 sztuk, które, jako wozy szkoleniowe, wykorzystywano do 1942 roku. Produkcja seryjna ruszyła jednak dopiero z początkiem 1940 roku. Jednym z powodów były zmiana wśród najwyższego dowództwa (generała pułkownika von Fritscha zastąpił generał pułkownik von Brauchitsch) Wojsk Lądowych (Heer), które nie dostrzegało potrzeby wyposażenia jednostek piechoty i wojsk zmechanizowanych w tego typu pojazdy. Drugim – zapewne łatwe zwycięstwo nad Polską we wrześniu 1939 roku. Do maja wyprodukowano 30 sztuk tych pojazdów, z czego 24 sztuki użyto już podczas kampanii we Francji. Pancerz nadbudówki składał się z płyt utwardzanych powierzchniowo o grubości do 50 mm. Załogę tworzyły cztery osoby. Uzbrojenie główne stanowiła armata 75 mm StuK 37 L/24, którą na skutek małej efektywności w starciach z pojazdami Armii Czerwonej wymieniono później na StuK 40 L/43 (od marca 1942 roku), a następnie na StuK 40 L/48 (od grudnia 1942 roku). Po licznych doświadczeniach frontowych rozszerzono uzbrojenie pojazdu o karabin maszynowy umieszczony po prawej stronie nadbudówki za płytą pancerną. Od czerwca 1944 roku dozbrajano StuGi w kolejny karabin maszynowy sprężony z armatą. Dodatkowo pojazd poddawano licznym modyfikacjom: zastosowano mocniejszy silnik (Maybach HL120TRM), zaczęto stosować celowniki peryskopowe, pogrubiono pancerz przedni do 80 mm, poddano modyfikacjom układ jezdny, zmieniono kształt nadbudówki, pojawiła się wieżyczka dowódcy oraz zastosowano inny typ osłony jarzma armaty – tzw. Saukopfblende (Świński ryj). Od maja 1943 roku StuGi wyposażano w pancerze przeciw pociskom kumulacyjnym typu Schürzen oraz niektóre egzemplarze pokrywano pastą ceramiczną Zimmerit. Do końca wojny bramy fabryki opuściło ponad 9 tysięcy sztuk wszystkich wersji.

Zobacz także