Wiecie z pewnością, że protoplastą dla postaci Adolfa w historiach Willego był kot, Ogi, który z nami mieszkał od 18 lat. „Za młodu” była to mała puchata kulka czarnego futra. Gdy dorósł zmienił się tylko niewiele. Z wiekiem wypadły mu kły, ale cały czas był tak samo leniwy, tak samo nastawiony wyłącznie na hedonistyczne swoje potrzeby. Bynajmniej mi to nie przeszkadzało, wręcz właśnie takiego Ogiego odmalowałem w moich tekstach. O takiego właśnie:

Niestety, jak to w życiu bywa, czas Ogiego koło nas się skończył. Był wiernym naszym towarzyszem i bardzo go pokochaliśmy. Ze względu na wiek i stan zdrowia musieliśmy się z nim pożegnać. Swoje ostatnie tchnienia na tym łez padole oddał wtedy gdy u weterynarza trzymałem jego głowę w dłoniach. To był trudny moment i nie przeczę, wiele łez pociekło. Był dla nas kimś więcej niż przyjacielem.
Skacz sobie po chmurkach za niebiańskimi myszkami przyjacielu!
![]()
Ponieważ natura nie lubi próżni to mniej więcej tydzień temu przywieźliśmy ze schroniska innego zawodnika, który pod naszym dachem znajdzie przyjazną przystań i bezpieczny dom. Nie, nie jest czarny. Nie, nie ma długiej sierści. Jest rudy, został przez kogoś mocno skrzywdzony i dlatego jest mocno wycofany, ale intensywnie pracujemy nad odzyskaniem przez niego zaufania do gatunku ludzkiego. Idzie nam całkiem nieźle. W schronisku nadano mu imię Elfik (faktycznie, coś z elfa ma w sobie), ale my go nazywamy różnie: Selfik, Le’Fik. Oto bliskie spotkanie 3 stopnia między Wieśką (tak, to protoplastka Geli od Willego) i Elfika:

Prawda, że jest uroczy?

Jak myślicie, czy u Willego też powinna nastąpić zmiana? Na ten moment jestem „na Nie” bo chciałbym w pamięci zachować Ogiego, ale może z czasem zdecyduję się na zmianę i domu przy Hirsch Str. zamieszka też Elfik?
![]()