Gryzący dym wspomnień

Z tym opowiadaniem od początku miałem problem. Zawsze staram się dokładnie planować akcję i zanim zabieram się za wypełnianie wykoncepowanego schematu treścią dokładnie wiem, w którym momencie co się wydarzy. Tutaj było inaczej. Co wcale nie znaczy, że gorzej, źle czy cokolwiek w tym stylu. Pomysł na opowiadanie pojawił się którejś nocy nad ranem, gdy z boku na bok przewracałem się i próbowałem sobie przypomnieć co mi się śniło przed niedawną chwilą. Śniło mi się wnętrze odpychającego aresztu, śmierdzące, brudne, wypełnione ohydnymi dźwiękami. To był początek, ale wtedy przyszła mi do głowy myśl, pomysł na scenę. To ta scena, którą macie okazję przeczytać w pierwszym rozdziale opowiadania. Długi czas leżała grzecznie odłożona na półkę, gdyż kompletnie nie potrafiłem do niej dopasować wszystkiego pozostałego, czyli nie byłem w stanie wymyślić powodu, dla którego mój bohater mógłby się znaleźć w takim miejscu, nie byłem w stanie wyciągnąć go stamtąd i dać mu zadanie jakie miałby w związku z nią rozwiązać. Pół roku mniej więcej to trwało, ale wreszcie udało się i powstało to opowiadanie. Jest ono pierwszą częścią cyklu opisującego jesień 1938r. Jesień trudną, skomplikowaną, bogatą w różnego rodzaju wydarzenia, które znacząco wpłyną na to co się dziać będzie w kolejnych opowiadaniach. Dla przykładu należy przytoczyć chociażby „Noc kryształową”. Tamten czas w Niemczech nie był czasem dobrych ludzi. W takiej rzeczywistości przyjdzie Willemu mierzyć się z tymi złymi.

Wspomniany wyżej brud i smród będzie nam towarzyszył bardzo długo w trakcie lektury, gdyż świadomie chciałem spróbować pokazać, że mimo dokonywanych starań niestety nie zawsze i nie wszędzie Breslau był miastem idealnym, czystym i takim, które można zobaczyć na salonach bogatych ludzi.

Poza problemem treści, z którym udało mi się skutecznie walczyć, pojawia się i do dziś pozostaje dla mnie nie rozwiązany problem tytułu. Zawsze starałem się aby tytuł pochodził z ust jednego z bohaterów. Tym razem jednak jest inaczej, choć gdy pisałem ostatnią scenę to pojawiła się fraza, która mi się niezwykle spodobała i dlatego mam dylemat który tytuł będzie dla tego opowiadania lepszy: „Gryzący dym wspomnień”, czy może jednak: „Zawsze jest powód”. Doradźcie proszę 🙂

Mimo wszystko mam jednak gorącą nadzieję, że wszystko się Wam spodoba 🙂

Zapraszam do lektury.

linia_1

Wstaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *